Kto robi burzę, ten zbiera pomysły

Uwielbiam nowe pomysły! Te świetne, średnie i słabe. Wszystko co jest nowe ma u mnie szanse. Nowym pomysłom zawsze towarzyszy niesamowity entuzjazm. Jest jeszcze energia. Wciąga nas w wir, każe ruszać głową, poszukiwać nowych rozwiązań i zrobić coś niesamowitego. Nowe pomysły nakręcają kolejne i rozmnażają się prawie jak przez pączkowanie. Jedne idee prześcigają się z innymi, koncepcje zmieniają się jak w kalejdoskopie. Człowiek czuje wtedy, że może wszystko. W każdym nowym pomyśle, nawet tym słabym, można znaleźć coś co da się oszlifować, ukierunkować i przekuć w konkretny projekt. Dlatego lubię też burze mózgów, bo właśnie na nich rodzi się bardzo dużo nowych koncepcji.

Jeśli przeszedłbyś się po dowolnej firmie, która zajmuje się nowymi technologiami i zapytał jej pracowników o to czy wiedzą czym jest burza mózgów, na pewno otrzymasz odpowiedzi: jasna sprawa, przecież każdy to wie! Spróbuj jednak wtedy spytać o to jak często robi się u nich burzę mózgów i zobaczysz jak ich pewność siebie zaczyna znikać. Burza mózgów to technika, którą znają wszyscy, ale niestety większość firm marginalizuje jej znaczenie. Jeśli marzysz o tym, żeby wprowadzać na rynek innowacyjne produkty, przeprowadzać rewolucję i wytyczać nowe trendy, to zastanów się nad tym, kiedy ostatni raz robiłeś burzę mózgów. Jeśli nie pamiętasz, lepiej zostaw to czym się zajmujesz bo i tak nic z tego nie będzie. Jeśli miałeś takie spotkanie w zeszłym roku to jesteś na najlepszej drodze żeby osiąść na laurach i już nic więcej nie wymyślić. Jeśli burzę mózgów robisz raz w miesiącu, nie spodziewaj się tego, że zawojujesz rynek swoimi pomysłami – konkurencja najprawdopodobniej będzie szybsza. Spotkanie raz w tygodniu, to szansa na realizację kilku świeżych i naprawdę dobrych projektów. Jeśli robisz to codziennie będziesz wśród najlepszych, a Twoje pomysły mogą podbić świat.

Skąd jednak bierze się takie marginalizowanie techniki jaką jest burza mózgów? Brak czasu, zniechęcenie, za dużo obowiązków na głowie, zbyt wolne realizowanie projektów, niemożliwość przebicia się ze swoimi pomysłami, brak nastawienia na innowacyjność, niechęć podejmowania ryzyka, postrzeganie przez przełożonych burzy mózgów jako coś dobrego dla studentów czy też po prostu zwykłe lenistwo? Jeśli spojrzysz na swoją firmę, zapewne któryś z wcześniej wymienionych powodów będzie pasować do schematu wykluczającego burzę mózgów z Twojej pracy. W przeszłości miałem styczność z osobą, która chciała spotykać się na takie spotkania raz na kilka tygodni. Okazało się, że myślała ona tylko, iż zna technikę robienia burzy mózgów. Oczekiwanie już na pierwszym spotkaniu w 100% dopracowanych pomysłów, ciągle wytykanie błędów, odrzucanie wszystkich koncepcji doprowadziło do tego, że pierwszej burzy mózgów nie odbyła się żadna następna. To co w jej mniemaniu było burzą mózgów okazało się czymś zupełnie innymi. Nie mieliśmy możliwości aby w naszych głowach urodziły się świeże pomysły, a co za tym idzie nie było szans aby je komuś sprzedać. W ostatecznym rozrachunku okazało się, że musimy iść po najmniejszej linii oporu i realizować mało ambitne projekty. Innowacyjność została pobita przez bylejakość.

Z burzą mózgów jest jak z trenowaniem dyscypliny sportowej. Jeśli przestajesz ćwiczyć wyniki spadają. Jeśli regularnie odpuszczasz treningi nie masz szans na medal. Jeśli w ogóle je sobie odpuścisz nie licz na to, że cokolwiek się uda. Jednak jeśli będziesz ćwiczyć regularnie i systematycznie to efekty stale będą wzrastać. Nie oczekuj, że jedna burza mózgów zaowocuje setką pomysłów. Nie spodziewaj się nawet tego, że wymyślisz cokolwiek ciekawego. To tak nie działa. Po pierwszym treningu nikt nie zostaje mistrzem świata. Musisz przyzwyczaić swój mózg do myślenia w nowy sposób, do kojarzenia faktów, tworzenia nowych rozwiązań i wymyślania idei. Każda kolejna burza mózgów będzie przynosić lepsze efekty. Każdy kolejny trening skutkować będzie nowymi pomysłami. Trzeba robić to regularnie. Tylko w taki sposób masz szansę na to, aby wśród wielu pomysłów znaleźć ten, który jest najlepszy. Trening czyni mistrza!