Kto jeszcze chce bić się z Grouponem?

Źródło: flickr.com cc - http://www.flickr.com/photos/rwp-roger/3186643427/sizes/s/in/photostream/Każdy ma ochotę na kawałek tortu, który nazywa się zakupy grupowe. Jak grzyby po deszczu pojawiają się kolejne serwisy, które są klonami popularnego Groupona. Ostatnio do stawki włączyły się 2 portale: Agora z serwisem HappyDay.pl oraz o2 z ruszaj.pl. W tej chwili w Polsce jest ich ponad 40. Ile jest wart cały rynek? Tego dokładnie nie wiadomo: rp.pl szacuje, że w tym roku będzie on wart nawet 600 mln zł, Internet Standard oblicza to na ok. 200 mln zł. Weźmy pod uwagę sam tylko Groupon, czyli 80% całego rynku. Przez rok działalności pozwolił Polakom zaoszczędzić ponad 290 mln, a minimalny rabat wynosi tam 50% z czego połowa kwoty przypada dla Groupona. Wychodzi zatem, że firma osiągnęła przychody na poziomie przynajmniej 145 mln zł. Zatem nie powinno nikogo dziwić, że wszyscy mają chęć zaistnieć w tym sektorze. Niestety kolejni gracze bez wyjątków popełniają ten sam błąd wiernie kopiując pierwowzór.

Kopiowanie na nic się nie zda. Niestety okazuje się, że syndrom kopiuj-wklej jest silniejszy od wymyślenia czegoś nowego. Wchodząc do gry z Grouponem, który dyktuje warunki nikt nie ma szans na to żeby wygrać tę partię. Jednak wszystkim wydaje się, że będzie inaczej. Niestety nie będzie. Zakupy grupowe to łatwa kasa, ale wśród licznej konkurencji bardzo trudno będzie się przebić i zgarnąć choćby procent z całego rynku. Skoro do podziału zostało mniej niż 20% nikt nie powinien myśleć o tym, że się obłowi. Agora i o2 myślą jednak inaczej. Dobrze, że chcą rozwijać swoją ofertę o nowe produkty, ale kopiowanie sprawdzonego modelu to droga donikąd. Zmiana layoutu to nie innowacyjność. Oferta wszędzie wygląda tak samo: 1 kupon na osobę, kilka miesięcy na wykorzystanie, minimalna zniżka 50%, tylko sprawdzone firmy – wszyscy to już znamy. Zamiast postarać się stworzyć własny innowacyjny pomysł na zakupy grupowe i wdrożyć go w życie wszyscy wolą iść na skróty. Niestety ta droga omija również zyski i potencjalnych klientów.

Czy naprawdę tak trudno jest wymyślić inny sposób na zakupy grupowe? Wcale nie, ale trzeba tego chcieć. Z tym wiąże się ryzyko, a z ryzykiem wiąże się widmo porażki. Nikt nie chce przegrać dlatego kopiuje to co działa. Tylko niestety nikt nie zauważa, że to jeszcze prostsza droga do klęski. Kopiując dokładnie wzorzec odbiera się szansę na to aby stworzyć coś własnego i znaleźć niszę na rynku. Ktoś powie, że to niemożliwe. Jednak za jakiś czas na scenie pojawi się nowy gracz, który zmieni zasady. Stworzy własny rynek i przyciągnie nowych użytkowników. Wtedy wszyscy ponownie ruszą do tego aby kopiować i walczyć o kawałeczek tortu, który pozostawi lider.

Portale postanowiły podążyć ścieżką jaką obrano dla Citeam.pl – wykorzystać potencjał istniejących użytkowników do tego aby szybko osiągać zyski z rynku zakupów grupowych. Pomysł dobry, niestety wykonanie już nie. Wszystko dzięki temu, że zabrakło pomysłu na swój własny produkt. W przeciwieństwie do o2, które próbuje wyróżnić kategorie zakupów tematycznie, Gazeta nawet nie pomyślała o tym, że można coś zmienić. Później wszyscy będą się dziwić, że znowu się nie udało. Najwyraźniej wszyscy zapomnieli o bardzo ważnej zasadzie: kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana.