Jak skutecznie uczyć się w sieci?

Źródło: flickr cc - http://www.flickr.com/photos/sobriquet/298634762/sizes/s/in/photostream/Internet jest ogromną skarbnicą wiedzy. Wszyscy uczniowie i studenci doskonale o tym wiedzą. Serwisów internetowych, które pomagają w edukacji jest mnóstwo i ciągle przybywa. Można je podzielić na różne kategorie: encyklopedie, strony ze ściągami i opracowaniami, serwisy Q&A, portale w których odrabia się prace domowe, strony oferujące kursy i szkolenia czy platformy e-learningowe to tylko niektóre z nich. Popyt na tego typu narzędzia rośnie z roku na rok. Po części jest to spowodowane upowszechnieniem się dostępu do Internetu, jednakże w dużej mierze wynika z lenistwa uczącej się młodzieży. Skoro można znaleźć gotowe prace to po co własnoręcznie poszukać drogi do rozwiązania problemu? Sukcesy serwisów pokroju zadane.pl pokazują jak duża jest skala tego zjawiska. W sieci pojawiła się jednak strona, która chce zmienić obraz tego jak uczniowie podchodzą do nauki za pomocą internetu. OpenStudy.com postanowiło przyporządkowywać użytkowników do grup zainteresowań, w których wspólnie mogą się skutecznie uczyć.

Pomysł jest banalny i w swojej prostocie genialny. Przypisać użytkowników serwisu do grup tematycznych, tak aby wspólnie mogli się uczyć. Rozwiązywanie problemów w grupie staję się bardzo proste i nie zajmuje dużo czasu. Wystarczy wejść na stronę serwisu, wybrać grupę tematyczną, do której pasuje nurtujący problem i wpisać go na tablicy. W czasie rzeczywistym pojawiają się informacje na temat tego ile osób z danej grupy jest w tej chwili online, dzięki czemu wiemy, że ktoś spojrzy na to co napisaliśmy. Oprócz tablicy istnieje również możliwość skorzystania z czata grupowego. Aby przyspieszyć zakładanie konta serwis posiada zintegrowany Facebook Connect. Połączenie 3 elementów: Q&A, grup i czata spowodowało, że uczniowie otrzymali nowe narzędzie do skutecznej nauki za pomocą sieci. Czasem odpowiednie poskładanie w całość czegoś co już działa, może doprowadzić do bardzo ciekawych efektów.

Serwis został umieszczony przez FastCompany.com w dziesiątce najbardziej innowacyjnych narzędzi edukacyjnych w sieci. Twórcy strony mają ambicje globalnej ekspansji swojego narzędzia. Chcieliby aby OpenStudy stało się edukacyjnym odpowiednikiem LinkedIn. W tej chwili zarejestrowanych jest tam 40 000 uczniów z ponad 140 krajów na świecie. Miesięcznie w samej tylko grupie „matematyka” rozwiązywanych jest ponad 20 000 problemów. Czy to dużo? Tak, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że strona funkcjonuje tylko kilka miesięcy. W porównaniu z polskimi serwisami takimi jak zadane.pl posiadającym 336 110 rozwiązanych zadań z matematyki, czy też zapytaj.com.pl, w którym takich zadań jest 170 000 liczby nie są może zbyt imponujące. Pamiętajmy jednak, że te serwisy pracowały na takie wyniki kilka lat.

Siła nauki w grupie jest tym, czego brakuje innym serwisom edukacyjnym. Platformy Moodle nie posiadają takich funkcji, serwisy do rozwiązywania zadań domowych nastawiają się na dostarczenie wyniku, a nie wytłumaczenie istoty problemu. Są jeszcze strony Q&A, które mają chyba najwięcej wspólnego z OpenStudy. Niestety w przypadku serwisów, w których edukacja stanowi tylko jedną z kategorii, okazuje się że zgromadzona tam społeczność woli poruszać zupełnie inne tematy.

Zaproponowanie uczniom wspólnej edukacji okazało się znakomitym pomysłem. Po co uczyć się samemu, skoro można to zrobić w grupie. Jest raźniej i znacznie ciekawiej. Lepsi uczniowie mogą wspierać tych słabszych i podnosić ich poziom. Kiedy sami potrzebować będą pomocy z zagadnienia, w którym brakuje im wiedzy, będą mogli zgłosić się do odpowiedniej grupy. Analogiczne zachowania można przecież zaobserwować w szkołach. Czy podobny pomysł miałby szansę sprawdzić się w Polsce? Oczywiście, że tak. Potencjał stron, na których odrabiane są zadania domowe i serwisów Q&A stale rośnie. Do tego istnieje ogromna, niezagospodarowana przestrzeń jaką jest NK.pl. Kilka wpisów temu poruszałem zagadnienie wprowadzenia w tym serwisie podobnego rozwiązania. OpenStudy.com to coś na co czekało wielu uczniów. Szkoda, że za moich czasów w szkole czegoś takiego nie było.