Grasz, żeby wygrać czy aby nie przegrać?

Grasz żeby wygrać czy żeby nie przegrać? Na obrazku puchar dla zdobywcy pierwszego miejscaZnasz historię Jamesa Dysona? Człowiek ten stworzył nowy rodzaj odkurzacza. Wynalazek bił na głowę wszystko to co miał do zaoferowania rynek. Początkowo Dyson szukał możliwości sprzedania swojego dzieła którejś z istniejących firm. Okazało się jednak, że albo nie były one zainteresowane ofertą, albo miały w planach przejęcie wynalazku i niedopuszczenie go do sprzedaży. Korporacje chciały zachować obecny stan techniki. Wynalazca nie zamierzał się na to zgodzić. Postanowił działać na własną rękę. W między czasie okazało się, że jedna z firm ukradła jego wynalazek. Musiał walczyć z gigantami w sądzie. Po siedmiu latach procesowania się z korporacjami dopiął swego. Wreszcie mógł zacząć sprzedawać swój odkurzacz. Ten okazał się hitem, a James Dyson stał się miliarderem.

Dyson grał żeby wygrać. Korporacje nie chciały przegrać. Na samym początku nie było oczywiste kto osiągnie swój cel. Wynalazca startował z dużo gorszej pozycji. Korporacje miały czas i pieniądze. Gra toczyła się znacznie dłużej niż początkowo zakładał. Jego determinacja pozwoliła na zniwelowanie przewagi jaką mieli gracze, którzy nie chcą przegrać. Postawił wszystko na jedną kartę. Jak widać było warto.

A jak jest w Twoim przypadku? Czy jesteś graczem, który za wszelką cenę chce sięgnąć po zwycięstwo? Czy może zadowalasz się tym co masz i nie chcesz tego stracić? Oba podejścia teoretycznie kończą się w ten sam sposób. Gracze nie przegrywają. Jednak wygrana zostaje osiągnięta tylko w pierwszym przypadku. To zasadnicza różnica. Reguły te sprawdzają się wszędzie bez względu na to czy pracujesz nad innowacyjnym wynalazkiem, budujesz swoją firmę, uprawiasz sport czy też spełniasz się zawodowo jako szeregowy pracownik dużej korporacji.

Aby nie przegrać

Wybór podejścia będzie mieć wpływ na to w jaki sposób będziesz działać. Jeśli grasz żeby nie przegrać z góry nastawiasz się na obronę. Nie potrzebujesz nowych produktów i usług, które możesz wprowadzić na rynek. To co masz sprawdza się przecież wystarczająco dobrze. Okopujesz się zatem w swoim bezpiecznym miejscu i czekasz na ruchy przeciwnika. Starasz się torpedować jego pomysły. Rozbijasz działania jakie podejmuje. Siedzisz grzecznie i nie robisz nic poza absolutne minimum, które pozwoli Ci nie przegrać. Przez takie działanie mimo woli dopuszczasz do swojej głowy myśl o przegranej. Im dłużej grasz tym bardziej prześladuje Cię jej wizja. W ważnym momencie może Cię ona sparaliżować. Nawet kiedy cel był już bardzo blisko.

Takie podejście bardzo często przyjmują organizacje, które nie chcą podejmować zbyt dużego ryzyka. Mogą to być liderzy którzy stracili wolę walki, albo firmy prowadzące działalność na szeroką skalę. Ich strategia jest defensywna. W pierwszym przypadku firmy dochodzą do wniosku, że konkurencja nie stanowi dużego zagrożenia lub nie jest w stanie włączyć się w wyścig o pierwsze miejsce. Organizacje działające na wielu rynkach często funkcjonują na zasadzie, aby nie być zbyt daleko w tyle za konkurencją. Wiedzą, że nie zdobędą pierwszego miejsca, ale nie chciałby też stracić swojej wysokiej lokaty. Angażują zatem tylko tyle zasobów ile potrzeba żeby takie miejsce utrzymać. Działanie w ten sposób może się jednak źle skończyć. Wystarczy, że na ryku pojawi się nowy gracz, albo konkurencja stwierdzi, że pora na to, aby…

Grać żeby wygrać

Przyjmując taką strategię z góry myślisz o sobie jak o zwycięscy. Wszystkie decyzje podejmujesz z perspektywy miejsca, w którym chcesz się znaleźć, a nie w którym jesteś. Masz dobry pomysł i chcesz go zrealizować. Nie interesuje Cię drugie miejsce. Twój przeciwnik jest w tarapatach. Nie wierzy w powodzenie Twoich pomysłów. A Ty chcesz zgarnąć całą pulę. Nie zawahasz się przed ryzykiem, którego on nie chce podjąć. W przypadku niepowodzenia obejdziesz się smakiem. Możesz stracić dużo. Nawet wszystko. Mimo to nic nie jest w stanie oderwać Cię od celu. Jednak kiedy wygrasz zyskasz znacznie więcej.

Gra o zwycięstwo to domena nowych graczy. Bezczelni, pewni siebie, z absurdalnymi pomysłami. Braki w doświadczeniu nadrabiają ogromnymi chęciami i pracowitością. Ich strategia jest ofensywna. Wprowadzają na rynek rozwiązania, które burzą status quo. Tworzą błękitne oceany, na których nie ma jeszcze żadnej konkurencji. Rozwiązują problemy, których do tej pory nikt nie był w stanie pokonać. Kreują nowe potrzeby jakie pragną zaspokajać konsumenci. Są zwycięzcami.

Twoja kolej

Teraz zastanów się nad tym jaką strategię obierasz. Myślisz o sobie jak o zwycięscy czy jako tym, który nie przegrał? Gonienie lidera jest łatwiejsze niż ucieczka. Obrona swoich interesów jest mniej kosztowna niż próba sięgnięcia po pierwsze miejsce. Jednak nic nie trwa wiecznie. Kiedyś w końcu ktoś znajdzie sposób na to, żeby wysadzić Cię z siodła. Bez względu na wszystko pamiętaj o tym, że zwycięzca może być tylko jeden. I to on zgarnia całą stawkę.

Źródło obrazka: flickr.com (CC) EvelynGiggles