Google wprowadza rewolucję w programie AdWords

Źródło: flickr.com cc - http://farm6.static.flickr.com/5211/5451685974_aa00a963e4_m.jpgJaki jest najprostszy sposób dzięki, któremu możemy nabyć jakieś dobro, na które w tej chwili nas nie stać? Wziąć kredyt. Nie ma róży bez kolców, bo kredyt jest zawsze oprocentowany. Dzięki temu instytucja udzielająca nam kredytu może zarabiać. Każdemu kto żyje z dawania kredytów zależy na tym żeby można było go dawać jak najłatwiej, jak najczęściej i jak największej ilości osób. Powstanie karty kredytowej umożliwiło dostęp do taniego i szybkiego kredytu dla każdego. Google postanowiło wykorzystać to narzędzie i zaoferowało swoim klientom kartę, którą będą mogli finansować swoje kampanie  w programie AdWords.

Reuters donosi, że od kilku dni Google rozsyła do swoich klientów zaproszenia do programu AdWord Business oferując im specjalną kartę kredytową. Obsługą kart zajmie się firma MasterCard. Użytkownicy będą mogli używać jej tylko i wyłącznie do zakupów w systemie AdWords. Oprocentowanie karty wynosi 8,99% w skali roku. Oferta skierowana jest głównie do małych i średnich przedsiębiorstw i ma umożliwić im prowadzenie kampanii reklamowych na większą skalę, nawet w przypadku kiedy ich na to nie stać. W tej chwili oferta dostępna jest tylko w USA.

Dla firmy, której 96% dochodów stanowi reklama oznacza to możliwość generowania jeszcze większych zysków. Jeśli karta kredytowa AdWord Business stanie się popularna to dojdzie do sytuacji, w której za reklamę w Google każdy będzie płacić więcej. Wszystko dzięki zasadzie na jakiej oparty jest program AdWords: wybierasz słowa kluczowe, ustalasz budżet oraz cenę za jedno kliknięcie i kampania rusza. Jednak konkurencja może wylicytować dane słowo kluczowe wyżej od Ciebie i zapłacić firmie Google więcej, przez co skuteczność Twojej kampanii spadnie.

Przez lata rynek sam wszystko regulował. Kto miał pieniądze kupował reklamę, kto ich nie miał mógł o niej zapomnieć. Teraz dzięki dostępowi do taniego kredytu na reklamę AdWords dla każdego sytuacja nieco się zmieni. Może rozpocząć się wyścig zbrojeń pomiędzy chętnymi na zakup reklamy. Niektórzy skorzystają z kredytu licząc na dodatkowe zyski, inni zakupią pierwsze reklamy, na które nie było ich wcześniej stać, a jeszcze inni użyją go aby utrudnić życie konkurencji i podnosić ceny podczas licytacji słów kluczowych. W każdym przypadku zwycięzcą będzie Google: będzie mógł sprzedać więcej reklam, będzie mógł sprzedawać te same reklamy drożej, zrealizuje dodatkowe zyski dzięki oprocentowaniu.

Chętnie żyjemy na kredyt. Google stwierdziło, że skoro ktoś może sobie kupić w ten sposób lodówkę, samochód czy mieszkanie, to czemu nie miałby kupić sobie reklamy. Posunięcie jest genialne i pokazuje nową ścieżkę do generowania dodatkowych zysków. Wygląda na to, że świat nowych technologii coraz częściej korzystać będzie z dobrodziejstw różnych narzędzi finansowych. Mam tylko nadzieję, że nie odbije się to nikomu czkawką. Jedno jest pewne: za kredyty brane przez firmy na działania promocyjne w ostatecznym rozrachunku zapłacą ich klienci.