Google chce opatentować technologię, która umożliwi egzekwowanie praw własności do treści multimedialnych

Google chce opatentować technologię, która umożliwi egzekwowanie praw własności do treści multimedialnych - na obrazku widoczny jest odcisk palcaCzy wrzucanie filmików na YouTube może być sprzeczne z prawem. Teoretycznie nie jeśli przestrzegamy regulaminu serwisu. Gorzej kiedy okaże się, że w naszym materiale wykorzystaliśmy czyjeś dzieło i złamaliśmy w ten sposób prawo autorskie. Do tej pory wykrywanie tego typu przestępstw było bardzo trudne. Każdej minuty dodawane jest do YT 30 godzin materiałów wideo. Sprawdzenie czy, któryś z utworów nie łamie czyjegoś prawa własności jest praktycznie niemożliwe. Jak donosi Engadged sytuacja ta może niebawem się zmienić. Google chce opatentować technologię, która zautomatyzuje ten proces. Firmy fonograficzne już zacierają ręce.

17 maja 2012 roku Google złożyło wniosek o przyznanie patentu, który umożliwi egzekwowanie praw własności do treści multimedialnych umieszczanych w sieci. Wynalazek nr 945240 „Syndication including melody recognition and opt out” to dzieło Davida G. Kinga oraz Kylea Harrisona. Pierwszy z nich od 2007 roku jest szefem działu identyfikacji kontentu i licencji w YouTube, drugi w chwili obecnej odpowiada za serwis Google Offers, a wcześniej zajmował się między innymi system licencjonowania treści.

Na czym dokładnie polega ten wynalazek? Wyobraź sobie, że kręcisz filmik, na którym śpiewasz swoją ulubioną piosenkę. Gdzieś w tle leci muzyka puszczona z radia internetowego. Trochę przerywa i szumi, ale nie za bardzo Ci to przeszkadza, bo cieszysz się trwającą chwilą. Film postanawiasz umieścić w serwisie YouTube. Podczas wgrywania go na serwer mechanizm sprawdza czy Twoje nagranie nie posiada „odcisku palca” jakiejś melodii, do której ktoś inny ma prawo. Odcisk zostanie rozpoznany nawet jeśli nie do końca pasuje do wzorca. Okazuje się, że Twój film łamie prawa autorskie ponieważ system wykrył piosenkę lecącą w tle, do której nie masz prawa. Myślisz, że ujdzie Ci to płazem? Możesz bardzo się zdziwić.

Po co Google to robi? Teoretycznie idea jest słuszna ponieważ nikt nie lubi kiedy ktoś kradnie jego dzieła. W telewizji czy radiu przed wyemitowaniem jakiegoś kawałka trzeba zakupić licencję. W sieci tego nie ma. Ręczne sprawdzanie nie ma najmniejszego sensu. Nikt nie da rady tego ogarnąć. Trzeba zatem rozwiązać ten problem. Google opisuje to tak:

Thus, a method for identifying new sound recordings of known compositions is needed to facilitate accurate payment of royalties to copyright holders.

Tłumacząc dosłownie: metoda identyfikacji znanych kompozycji w nowych nagraniach jest potrzebna, aby ułatwić właściwe wypłaty honorariów dla posiadaczy praw autorskich. Kto posiada takie prawa? W dużym stopniu firmy fonograficzne. Mają je także inni użytkownicy. Może się okazać, że oni także będą skłonni do tego, aby zarabiać na swoich dziełach.

Co dalej stanie się z YouTube? Tego na razie nie wiadomo. Patent nie został jeszcze przyznany. Sama technologia rozpoznawania i nadawania „odcisków palców” melodii jest bardzo interesująca. Dzięki niej możliwe będzie identyfikowanie tego gdzie, kiedy i przez kogo po raz pierwszy został dodany dany materiał i sprawdzenie tego ile razy go wykorzystano w innych miejscach. Niestety przesłanki za jakimi skrywa się ten wynalazek są z goła inne. Chodzi bowiem o skok na kasę, która przez tyle lat umykała w sieci firmom fonograficznym. Ile filmów na YouTube może łamać prawo autorskie? Dziś tego nie wie nikt, ale za jakiś czas być może łatwo będzie to sprawdzić. Wtedy wystarczy przeliczyć ilość wyświetleń każdego z nich i skasować autora według cennika. Wielu internautów może się nie wypłacić.

[Aktualizacja] Dzięki informacjom od jednego z Wykopowiczów okazało się, że system ten działa już na YouTube od jakiegoś czasu. Wniosek patentowy złożony przez Google rozszerza możliwości istniejącego mechanizmu. Oprócz identyfikacji AudioID, wprowadzone zostaje MelodyID, które odpowiadać będzie za wyszukiwanie elementów składających się na ścieżkę dźwiękową.  Ponadto z systemu będą mogli korzystać partnerzy zewnętrzni, którzy również udostępniają hosting plików.

Źródło obrazka: flickr.com (CC)